Co dzieje się z człowiekiem, gdy kończy się wojna, ale nie kończy się trauma? Jak żyć dalej, kiedy wraca się do świata, którego już nie ma? Takie pytania towarzyszyły spotkaniu z Anną Bikont, autorką książki „Nie koniec, nie początek. Powojenne wybory polskich Żydów” nominowaną do Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego. Rozmowa poświęcona była losom ocalałych z Zagłady, ich próbom odbudowy życia oraz trudnym decyzjom, jakie musieli podejmować w powojennej Polsce.
Autorka zwróciła uwagę, że zakończenie wojny nie oznaczało dla wielu Żydów początku spokojnego życia. Wręcz przeciwnie – często był to moment konfrontacji z ogromną stratą. Ocaleni wracali do miejsc, w których nie było już rodzin, sąsiadów ani dawnych społeczności. Niejednokrotnie nie mieli dokąd wrócić, a ich domy były zajęte przez innych mieszkańców.
Szczególnie poruszające są historie dzieci, które przeżyły dzięki pomocy Polaków lub własnej niezwykłej zaradności. Po wojnie musiały odnaleźć się w kraju, w którym nie było już ich najbliższych. Często nie mogły nawet wrócić do rodzin, które je ukrywały, ponieważ ci ludzie obawiali się ostracyzmu społecznego. Jak podkreślała Bikont, w wielu miejscowościach ratowanie Żydów po wojnie mogło prowadzić do wykluczenia ze społeczności, a nawet do przemocy wobec osób niosących pomoc.
Powrót do rodzinnych miast oznaczał również zetknięcie się z niechęcią i wrogością. Ocaleni słyszeli na ulicach obelgi, spotykali się z odmową sprzedaży żywności czy odzyskania majątku. Jednak równie bolesne było doświadczenie pustki. Miasta, które przed wojną tętniły żydowskim życiem, stały się obcymi przestrzeniami. Zniknęły nie tylko budynki, lecz także ludzie, język i kultura. W wielu miejscach nie było już śladu świata, który istniał tam przez stulecia.
Jednym z tematów spotkania było także niszczenie materialnych śladów żydowskiej obecności. Anna Bikont przypomniała obrazy macew wykorzystywanych do budowy dróg czy narzędzi, a także zwojów Tory przerabianych na przedmioty codziennego użytku. O ile część tych działań można tłumaczyć powojenną biedą, autorka zwracała uwagę na ich symboliczny wymiar. Były one nie tylko przejawem praktycznego wykorzystania dostępnych materiałów, ale również świadectwem niszczenia pamięci o społeczności, która niemal całkowicie zniknęła z polskiego krajobrazu.
Ważnym wątkiem rozmowy był także język jidysz. Przed wojną był on naturalnym językiem milionów polskich Żydów i nośnikiem bogatej kultury literackiej oraz artystycznej. Po Zagładzie stał się jednak językiem utraconego świata. Anna Bikont opowiadała o próbach przywracania pamięci o tej kulturze. (ET)






