BOOKS WIBF online catalog
Historia gówna
Author / authors:
Dominique LaportePublisher:
słowo/obraz terytoriaISBN:
978-83-8325-248-3Publish Date:
2026Description:
Podczas gdy awangardowy poeta Blaise Cendrars powiada, że ludzie używają telegrafu, by „mówić sobie gówno z wszystkich zakątków świata”, psychoanalityk Dominique Laporte w swojej książce sprzeciwia się utożsamianiu tytułowego „gówna” z „niczym”, czymś niewiele wartym, z „pustym znakiem”. Ludzie od wieków na przemian bawią się z gównem w chowanego, śmiejąc się przy tym jowialnie lub nerwowo, oraz zaprzęgają gówno do najpoważniejszych celów: przypisują mu właściwości użyźniające i medyczne, wtłaczają je w reżimy: feudalne, kapitalistyczne i totalitarne.
Laporte w Historii gówna umiejętnie łączy wybrane wątki psychoanalityczne z historią pojmowaną jako „archeologia dyskursu”, tworząc w rezultacie świetną pracę antropologiczną. Pokazuje, skąd wzięło się skojarzenie poziomu cywilizacji ze stanem toalet, a także dociera do początków takich wyrażeń jak pecunia non olet czy cloaca maxima. Ujawnia zaskakującą relację między gównem a dyskursem kolonialnym i rasistowskim. Wreszcie – przetyka nosy czytelniczek i czytelników historią perfum i pachnideł. Dodatkowym smaczkiem są zawarte w książce apendyksy z arcyskatodziełami (Quevedo, Swift, Rimbaud).
Czytając tę książkę, można się uśmiechać, śmiać, oburzać, a nawet zatykać nos, by na koniec przyznać rację barokowemu poecie katalońskiemu Rectorowi de Vallfogona, iż:
czy czarne, brązowe, żółte, białe,
nikt nie powie rzeczy śmiałej,
że gówno jest szkodliwe,
nawet jeśli jest smrodliwe.
*
Książka ukazuje się w znakomitym przekładzie Piotra Sobolczyka, który opatrzył esej Laporte’a erudycyjnym posłowiem oraz apendyksami prezentującymi istotne europejskie teksty o tematyce fekalnej z różnych epok (Francisco de Quevedo, Jonathan Swift, Arthur Rimbaud).
„Gówno wiemy. Ale gówno nas to obchodzi” – tak Piotr Sobolczyk rozpoczyna swoje posłowie do Historii gówna Dominique’a Laporte’a. Pomyliłby się ten, kto w tych zwięzłych zdaniach, dostrzegłby li tylko żart. Ujmują one raczej kłopot, który mamy z ekskrementami i który próbujemy ukryć, wybuchając śmiechem.




