„Thrillery, duchy i miłość po grób”, czyli dyskusja wokół książki „Tam, gdzie zmrok zapada szybciej” Wojciecha Chmielarza zebrała naprawdę pokaźne grono czytelników lubiących dreszczyk emocji.

Na wstępie autor odebrał gratulacje otrzymania Grand Prix Festiwalu Kryminalna Warszawa. Konkurencja była duża i mocna, więc taka wygrana cieszy jeszcze bardziej.

Mimo tytułu panelu, Wojciech Chmielarz przyznał, że jest racjonalistą i nie wierzy w istnienie duchów, ale lubi słuchać i czytać historie, w których się pojawiają. Dodał, że chętnie odwiedza „nawiedzone” miejsca, a w swojej książce „Rytuał” opisał jedno z takich miejsc.

Książka „Tam, gdzie zmrok zapada szybciej” była dla autora niejako sprawdzianem. Chciał zobaczyć, czy potrafi napisać powieść z większą ilością grozy, ale i wątkiem miłości. Zdradził, że już od dawna chciał napisać coś trochę innego od tego, co dotychczas, ale ta historia potrzebowała jeszcze dodatkowych elementów, które przychodziły do niego falami, aż w końcu nadszedł moment jej wydania.

Inspiracje do kolejnych książek czerpie z życia, np. z zasłuchanych rozmów. Uwielbia dobry research, zadawania dużej liczby pytań i dopytywanie o każdy szczegół. Jeśli chodzi o umiejscowienie danej akcji, to często najpierw ma w głowie wygląd miejsca, w którym większość akcji ma się rozegrać, a następnie szuka takiego gdzieś w Polsce. Czasami jest odwrotnie i to odwiedzona miejscowość inspiruje autora.

Uczestnicy spotkania dowiedzieli się również, że Wojciechowi Chmielarzowi kiepsko idzie wymyślanie tytułów i często gotową książkę wysyła do wydawnictwa bez tytułu, a następnie zbiera propozycje od osób, które ją przeczytają. Autor przyznał też, że ma w swojej szufladzie kilka już skończonych książek, których nie chce wydawać. Nie są one według niego na tyle dobre, aby oddać je w ręce czytelników, ale są na tyle ważne w jego rozwoju pisarskim, że ciągle je ma.

Całe spotkanie poprowadził Adam Szaja, a organizatorem było wydawnictwo Marginesy. (MZ)