Czy literatura kryminalna ma przede wszystkim bawić, czy może powinna nieść ważne przesłanie społeczne? O tym, a także o roli pisarza, mediach społecznościowych i kulinarnych pasjach rozmawiali podczas spotkania autorskiego Mariusz Czubaj i Ryszard Ćwirlej – dwaj twórcy, którzy od lat należą do najważniejszych autorów polskiego kryminału.

Już od pierwszych minut spotkania było jasne, że rozmowa nie będzie jedynie dyskusją o książkach. Autorzy z dużym dystansem do siebie i sporą dawką humoru opowiadali o swojej pracy, literaturze oraz relacjach z czytelnikami.

Jednym z głównych tematów rozmowy była rola literatury kryminalnej. Ryszard Ćwirlej przekonywał: – Literatura jest formą kuglarstwa, pisarz to kuglarz – mówił. – Najważniejszym zadaniem pisarza jest opowiedzenie historii, która wzruszy, rozbawi lub zaangażuje czytelnika.

Możliwość oderwania się od codzienności i zanurzenia w innym świecie jest jednym z najważniejszych powodów, dla których ludzie sięgają po książki.

Ryszard Ćwirlej zwracał uwagę, że kryminał jest szczególnym gatunkiem, ponieważ zbrodnia stanowi w nim jedynie punkt wyjścia do opowiedzenia czegoś znacznie większego. W jego książkach, podobnie jak w powieściach Czubaja, ważne są nie tylko zagadki kryminalne, lecz także realia historyczne, atmosfera dawnych epok oraz codzienność zwykłych ludzi.

Autorzy zgodnie przyznali, że dużą część ich pracy stanowi odtwarzanie minionych światów. Szczególnie Ćwirlej opowiadał o swojej fascynacji dawnym Poznaniem i historycznymi miejscami, które często pojawiają się w jego powieściach.

Dużo śmiechu wywołał temat obecności autorów w mediach społecznościowych. Zarówno Czubaj, jak i Ćwirlej przyznali, że nie odnajdują się w roli internetowych influencerów.

Czubaj żartował, że jest „analfabetą mediów społecznościowych”, który nie potrafi regularnie publikować postów ani budować internetowej popularności. Jeszcze bardziej zabawną historią podzielił się Ćwirlej, który odkrył, że największe zainteresowanie wśród obserwujących wzbudzają nie informacje o książkach, lecz zdjęcia jedzenia. Punktem zwrotnym okazał się zwykły talerz bobu. Zdjęcie tej potrawy zdobyło więcej reakcji niż większość wpisów poświęconych literaturze. Później podobnym sukcesem cieszyły się kolejne kulinarne publikacje, co doprowadziło autora do żartobliwego wniosku, że łatwiej zostać influencerem kulinarnym niż literackim.

Kulinaria pojawiały się w rozmowie częściej, niż można by się spodziewać podczas spotkania z autorami kryminałów. Ćwirlej opowiadał o swojej pasji do gotowania, którą odziedziczył po ojcu. Przyznał również, że jedzenie regularnie trafia do jego książek.

Bohaterowie jego powieści chętnie odwiedzają restauracje, kosztują lokalnych specjałów i celebrują wspólne posiłki. Zdaniem pisarza smaki i zapachy pomagają budować wiarygodny obraz świata przedstawionego, a jednocześnie sprawiają, że opowieść staje się bliższa czytelnikom. (ET)