Jak opowiadać o wojnie, by nie sprowadzić jej do statystyk i nagłówków? Jak pokazać cierpienie ludzi, nie odbierając im godności? Na te pytania próbowali odpowiedzieć Tetiana Kolesnichenko i Maciej Stanik podczas spotkania poświęconego ich książce „Robaków rozgryzać nie wolno”. Rozmowę poprowadziła Oleksandra Iwaniuk, podkreślając, że publikacja jest czymś więcej niż reportażem wojennym – to poruszający zapis ludzkich doświadczeń i świadectwo tragedii, która od ponad dwóch lat rozgrywa się tuż za polską granicą.

Tetiana Kolesnichenko, dziennikarka specjalizująca się w tematyce Europy Wschodniej, oraz Maciej Stanik, wielokrotnie nagradzany fotoreporter, od początku rosyjskiej inwazji dokumentują losy mieszkańców Ukrainy. Autorzy przyznali, że choć początkowo skupiali się na bieżącym relacjonowaniu wydarzeń, szybko zrozumieli, że skala tragedii wymaga głębszej refleksji niż pojedyncze reportaże prasowe.

Przełomowym momentem była wizyta w Buczy. Widok zniszczonych ulic, samochodów i ślady zbrodni uświadomił im, że mają do czynienia z czymś niewyobrażalnym. Jak podkreślała Tetiana Kolesnyczenko, szczególnie trudne było zrozumienie, że za tym ogromem cierpienia nie stoi katastrofa naturalna, lecz decyzje ludzi. Wojna rozbiła także więzi rodzinne i przyjacielskie, które przez dziesięciolecia łączyły Rosjan i Ukraińców.

Jednym z najważniejszych tematów spotkania była współpraca słowa i obrazu. Autorzy podkreślali, że fotografie zamieszczone w książce nie są jedynie ilustracjami do tekstów. Tworzą osobną narrację, która uzupełnia reportaże i pozwala czytelnikom jeszcze pełniej zrozumieć historie bohaterów. Maciej Stanik zwracał uwagę, że fotografia reporterska wymaga cierpliwości, obecności i zaufania. Często przez długi czas pozostaje w tle, pozwalając rozmówcom oswoić swoją obecność.

Książka przedstawia historie ludzi, których życie zostało naznaczone wojną: żołnierzy wracających z rosyjskiej niewoli, osób, które straciły rodziny, rannych dzieci czy ludzi zmagających się z traumą po doświadczeniach frontowych. Autorzy przyznawali, że najtrudniejsze nie było znalezienie bohaterów – wojna dostarcza takich historii każdego dnia. Największym wyzwaniem okazywało się zdobycie zaufania rozmówców i późniejsze zmierzenie się z ich opowieściami podczas pisania.

Autorka przyznała, że bardzo trudnym etapem pracy jest moment powrotu do domu i pisanie. Wówczas trzeba ponownie przeżyć każdą historię, odtworzyć szczegóły i emocje, by oddać je czytelnikom w sposób uczciwy i prawdziwy. To proces obciążający psychicznie, wymagający zmierzenia się z cudzym bólem i własnymi emocjami. (ET)